„Zmanipulowany umysł” – recenzja

W świadomości każdego człowieka funkcjonują różne stereotypy i mity. Bardzo wiele z nich dotyczy  Kościoła i jego stanowiska odnośnie zapłodnienia in vitro, aborcji czy ideologii gender. Częstym zjawiskiem wśród katolików jest nieumiejętność obrony swoich poglądów. Powód jest banalny – brak argumentów. To może jednak się zmienić po lekturze najnowszej książki Zbigniewa Kaliszuka „Zmanipulowany umysł”.

„Państwo powinno być neutralne światopoglądowo”, „Każda kobieta powinna mieć prawo wyboru”, „Kościół stygmatyzuje dzieci z in vitro” – kto choć raz w swoim życiu nie usłyszał któregoś z tych stwierdzeń niech podniesie rękę do góry. Ktoś podniósł? Nie widzę. Wnioskuję więc, że spotkaliście się z tymi i innymi podobnymi stwierdzeniami. Pewnie zdarzyło się wam też nie zareagować w sytuacji, gdy ktoś wygadywał takie brednie. Nie mieliście argumentów, baliście się wyśmiania, kompromitacji. To całkiem zrozumiałe. Dobra wiadomość jest taka, że nie jesteście w tym osamotnieni. Takich ludzi jak wy jest więcej. Sam mam często problem, by uargumentować swój przeciw np. wobec metody in vitro. Dlatego sam z ogromną chęcią sięgnąłem po książkę „Zmanipulowany umysł”. I powiem wam, że to kawał dobrej, rzetelnej, dziennikarskiej wręcz lektury.

W swojej nowej książce Zbigniew Kaliszuk zebrał 52 najbardziej rozpowszechnione mity związane z Kościołem i kwestiami światopoglądowymi. Każdy z nich po kolei omawia i demaskuje. Pokazuje, że rzeczywistość wcale nie jest taka jak ją przedstawiają nieprzychylne Kościołowi media. Co godne zauważenia – czyni to niezwykle obiektywnie. Nie ma tutaj oburzenia fanatycznego katolika. Z. Kaliszuk na poparcie swoich tez i obalenie przedstawianych mitów przywołuje oficjalne statystyki czy badania naukowe. Tak jest niemalże z każdym obalanym argumentem. To duży plus, bo pozwala uniknąć posądzenie o stronniczość czy subiektywizm. Choć znając życie i tak znajdą się tacy, których nawet takie twarde fakty nie przekonają.

Książka adresowana jest zarówno do tych, którym tezy w niej przedstawiane wydają się całkiem logiczne, jak i do tych, którym coś w nich nie gra. Pierwszej grupie osób autor chce pokazać, że popierane przez nich hasła opierają się na fałszywych przesłankach. Czyni to z ogromną kulturą, nie narzucając nic nikomu. Zbigniew Kaliszuk nie chce nikogo indoktrynować czy nawracać na jedyną słuszną drogę. Raczej chce uświadomić swoich czytelników, pokazać im drugą stronę medalu, która najczęściej w medialnym dyskursie jest po prostu pomijana. Swoją książką zapełnia bardzo wyraźną lukę w dyskursie społecznym.

„Zmanipulowany umysł” to książka bardzo dziś potrzebna. Jeśli miałbym ją komuś polecić, to poleciłbym…wszystkim. Zarówno tym pewnym swoich poglądów, jak i tym mającym wątpliwości. Każdy po jej przeczytaniu będzie na pewno mądrzejszy. A o to w niej chyba chodzi.