Z półki Eryka #5 – maj 2018

Z półki Eryka #5 - maj 2018

Maj to jeden z moich ulubionych miesięcy. I jeden z tych, w których udało mi się przeczytać trochę książek. Najwyższa więc pora by o nich trochę opowiedzieć. Przed wami więc majowa odsłona cyklu Z półki Eryka.

„Moja arka”, Jan Turnau, wydawnictwo Agora

Jan Turnau - Moja Arka

Jana Turnaua cenię i podczytuję od jakiegoś już czasu. Jest dla mnie świetnym przykładem na to, że nawet w gazecie, której linia redakcyjna jest trochę oddalona od wartości chrześcijańskich da się przemycić odrobinę Boga. Jego felietony czyta się bardzo dobrze, często zaskakują ponadczasową mądrością.

„Moja Arka” to zbiór najciekawszych wpisów z bloga Turnaua, którego prowadzi już przeszło 12 lat. Można się pokusić o stwierdzenie, że to swoisty alfabet Turnaua, przewodnik po świecie wartości ekumenicznych i katolickich, których autor jest zapalonym krzewicielem. Poza tekstami z bloga w książce znajdziecie jeszcze dwa wywiady z felietonistą Gazety Wyborczej, przeprowadzone przez Dorotę Wodecką i Konrada Sawickiego. Świetnie ukazują one samą postać Jana Turnaua – jego przeszłość, pochodzenie, inspiracje. Widzimy jego drogę życiową, obserwujemy jego relacje z takimi postaciami jak choćby Tadeusz Mazowiecki, z którym razem pracowali w miesięczniku Więź. Książka pełna jest również charakterystycznego dla autora poczucia humoru i zdrowego dystansu do problemów tego świata.

Bardzo polecam tę książkę wszystkim, którzy szukają mądrej, wciągającej i pobudzającej do refleksji treści.

„Po co Kościół”, ks. Grzegorz Strzelczyk, wydawnictwo Więź

No właśnie, niech każdy spróbuje sobie odpowiedzieć na tytułowe pytanie tej książki. W Boga wierzyć w sumie łatwo, ale w Kościół? A tę wiarę właśnie wyznajemy w każdą niedzielę. No bo skoro Bóg jest miłosierny to jak wierzyć w Kościół, w którym nierzadko jest trochę zła? W którym są księża, którym nie zawsze zależy na zbawieniu powierzonych im ludzi? Którzy są grzesznikami takimi, że aż wstyd? Chętnie poznam kogoś, kto nigdy nie stawiał sobie tego typu pytań.

Książka ks. Strzelczyka pomaga uporządkować wiedzę o tym, co to znaczy wierzyć w Kościół, po co On w ogóle jest, czy Bóg na pewno Go chciał. Autor bardzo mocno i wyraźnie zaznacza w książce, że Kościół jest ukształtowany na wzór Chrystusa i jako taki powinien przyjmować postawę otwartą i służebną wobec każdego człowieka. Jak Jezus, który nikogo nie odtrącał, rozmawiał z każdym – zdrowym i chorym, bogatym i biednym, młodym i starym. Co nie oznacza, że wszelkie odstępstwo od tego wzoru powoduje od razu skreślenie świętości Kościoła. A dlaczego tak jest to już dowiecie się z lektury książki. Ja polecam z całego serducha!

„Arkusz poetycki”, Billie Sparrow, wydawnictwo Znak

Poezja. Dział literatury, o którym kompletnie nie potrafię pisać. Może dlatego, że nie da się pisać o poezji? Ją się przeżywa, wchłania, przeżuwa, analizuje w odniesieniu do własnych doświadczeń. Mogę więc tylko powiedzieć, że w wierszach Billie Sparrow znalazłem trochę siebie. Że niektóre z wierszy zawartych w tym tomiku wciskały w moim umyśle hamulec i prowokowały do zastanowienia się nad sobą, nad tym, co mnie w tym konkretnym fragmencie uderzyło.

Nie będę pisał tutaj o tym, czy to są dobre wiersze czy złe. Czy warto po nie sięgnąć czy nie. Niech każdy rozważy to sam. Ja tego zakupu na pewno nie żałuję. Powiem nawet więcej – „Arkusz poetycki” spowodował, że zainteresowałem się szerzej poezją. Sięgnąłem po inne tomy poezji, innych autorów.

Wspomnieć jeszcze tylko muszę, że książka jest pełna cudnych, dopełniających treści ilustracji.

„Krupówki warszawskie. Kazania wiosenne”, Paweł Krupa OP, wydawnictwo W drodze

Drugi tom zbioru kazań jednego z najpopularniejszych kaznodziejów w naszym kraju i jednego z moich ulubionych. Kto słyszał kiedykolwiek o. Pawła na żywo ten pewnie zrozumie, czemu tak bardzo lubię słuchać jego głoszenia. W tym drugim tomie „Krupówek” jest wszystko to, co znamy z tomu pierwszego. Przebija gawędziarskość dominikanina, w jego kazaniach pełno nie tylko mądrości i aktualności przekładania Słowa Bożego na konkret codziennego życia, ale przeróżnych anegdot dopełniających treści. Ja o. Krupę kupuje w każdej postaci, więc polecając wam tę pozycję nie jestem zbyt obiektywny. A jeśli tylko macie możliwość to przed lekturą znajdźcie w Internecie i przesłuchajcie choćby jedno kazanie dominikanina. Gwarantuję, że potem podczas lektury książki będziecie słyszeć w głowie jakby to on sam mówił. Świetny efekt!