Śmierć – koniec czy początek?

Jest taka rzeczywistość, przed którą lęk czuje duża ilość ludzi. Ta rzeczywistość jest czymś, co łączy nas wszystkich. Jest wspólnym mianownikiem całej ludzkości. Będzie nim do końca świata. Nad jej sensem rozmyślali wielcy filozofowie i myśliciele. I nie wymyślili nic. Bo czy da się coś powiedzieć o śmierci?

Ten temat chodzi za mną od ponad dwóch miesięcy. 2 lipca zmarła nagle moja babcia. Dla całej mojej rodziny to był niespodziewany cios. Kobieta, która nigdy nie narzekała na ból, z którą jeszcze dzień wcześniej moja mama rozmawiała przez telefon… Chyba nikt w mojej rodzinie nie wyobrażał sobie takiego początku wakacji. Zresztą, już dalszy ich ciąg był jakby naznaczony odejściem babci. Pojawiały się pytania w stylu:, „dlaczego ona”, „dlaczego teraz” i setki innych „dlaczego”. Aż w pewnym momencie uświadomiłem sobie, że to nie ma żadnego sensu. Mogę te pytania mnożyć i stać w miejscu. A mogę też wziąć się w garść i powierzyć duszę babci Panu Bogu. Modlić się za nią i za siebie, żebym nie spartolił swojego życia, żebyśmy kiedyś jeszcze się spotkali.

Nie ma dobrej pory na śmierć. Ona zawsze zaskakuje, przychodzi znienacka. Moja babcia zmarła nagle. Jednego dnia słyszę jej głos w słuchawce telefonu jak opowiada o tym, że trzeba zerwać maliny i zrobić sok, że ogórków w tym roku jakoś mało, ale pomidory za to ładne wyrosły… A następnego dnia odbieram telefon od mamy i słyszę: „babcia nie żyje”. Śmierć może jednak przyjść niespodziewanie tam, gdzie wszyscy się jej już trochę spodziewają. Ponad miesiąc po odejściu babci zmarł tata mojego kolegi po cholernie ciężkiej chorobie. I mimo że o jego odejściu też po cichu się mówiło, to jednak wiadomość o śmierci była zaskoczeniem.

Czy zatem na śmierć można się jakoś przygotować? I tak i nie. Bo choćbyśmy się jej spodziewali to ona i tak przyjdzie znienacka. Dlatego tak bardzo ważne jest bycie w łasce uświęcającej. Chodzenie do spowiedzi nawet i co tydzień jeśli potrzeba. Jaką mam pewność, że jutro się obudzę? Mieszkańcy Abruzji we Włoszech kładąc się spać nie spodziewali się, że może to być ich ostatni ziemski sen. Komu przez myśl przeszło, że o godzinie 3:32 zatrzęsie się ziemia i pochłonie ponad 200 osób? „Wczoraj do ciebie nie należy. Jutro niepewne. Tylko dziś jest twoje” – to słowa świętego Jana Pawła II, które każdy z nas powinien znać i je sobie przypominać. Dlatego między innymi papież Franciszek już parokrotnie apelował o to, aby nigdy nie kończyć dnia będąc z kimś pokłóconym. Jutro możemy nie mieć już okazji, by przeprosić.

To wszystko brzmi dosyć pesymistycznie. Tak jednak nie jest. Bo śmierć nie jest końcem, jak nam się wydaje. Śmierć jest tylko etapem. Nie jest nawet początkiem, jest tylko kolejną częścią życia. Tak samo jak zostaliśmy poczęci, urodziliśmy się, tak też umrzemy. Ale to nie koniec, bo kiedyś przyjdzie Bóg – Jezus i swoją mocą sprawi, że zmartwychwstaniemy. Nie tylko my, ale też cały świat, przyroda, zwierzęta. Przyjdzie On i sprawi, że w świecie zapanuje radość, pokój i miłość.

Tak więc śmierć nie jest ani końcem ani początkiem. Jest etapem naszego istnienia.


I jeszcze podrzucam wam kapitalny odcinek „Niecodziennego Vloga” o. Szustaka o śmierci. Chciałbym kiedyś tak wierzyć!