Papież pomiędzy czasami. Recenzja „Ostatnich rozmów” Benedykta XVI

Przeczytałem książkę. Nie jest to wiadomość tchnąca powiewem nowości, raczej nudą i przewidywaniem. Wszak tajemnicą poliszynela jest moje zamiłowanie do czytelnictwa. Moim ostatnim łupem padła jednak pozycja wyjątkowa, wciągająca, pełna inspiracji. Bestseller już przed oficjalną premierą. Chyba już wszyscy wiecie, o jaką książkę chodzi. O „Ostatnie rozmowy” z Benedyktem XVI.

Żyjemy w historycznych czasach. Od dawien dawna nikt nie mógł powiedzieć, że żył, kiedy w Watykanie można było spotkać dwóch mężczyzn w białych sutannach. Nie zdarzyło się jeszcze, żeby były papież oglądał konklawe, na którym ma zostać wybrany jego następca. Nie było jeszcze w historii takiej sytuacji, żeby papież dzwonił do papieża, żeby papież pytał papieża o zgodę na publikację książki, żeby papież odwiedzał papieża… A tymczasem takie rzeczy się dzieją. Choćby z tego powodu warto sięgnąć po „Ostatnie rozmowy”.

Wywiad Petera Seewalda z papieżem Benedyktem to pozycja wyjątkowa. Jednocześnie wciąga i odpycha. Odpycha nie dlatego, że jest to słaba pozycja. Wręcz przeciwnie. Jest tak dobra, że często po przeczytaniu kilku stron potrzebowałem ją odłożyć i pomyśleć o tym, co właśnie przeczytałem. Już po paru minutach lektury widać, że mamy do czynienia z człowiekiem, który nie rzuca słów na wiatr, nie operuje pustymi frazesami. Każda odpowiedź ojca Benedykta (sam papież prosił, by po abdykacji tak się do niego zwracać), nawet na pytania pozornie błahe, jest głęboko przemyślana i przeżyta.  Niemalże z każdej jego wypowiedzi tchnie ogromna wiara i zaufanie do Boga.

„Ostatnie rozmowy” to swoisty testament papieża-seniora. Razem z Seewaldem przemierzamy życie Josepha Ratzingera od momentu jego chrztu aż do chwili obecnej. Ojciec Benedykt wspomina okres swojego dzieciństwa, opowiada o swoich rodzicach i ich wierze w Boga, o swoim rodzeństwie. Widzimy jak młody Joseph dorastał, jak rodziła się w nim decyzja o wstąpieniu do seminarium. Poznajemy blaski i cienie jego wyborów. Przemierzamy razem z nim kolejne etapy jego życia – skierowanie na parafie, potem studia doktoranckie, życie wykładowcy na kilku niemieckich uczelniach, wreszcie mianowanie biskupem, kardynałem i prefektem Kongregacji Nauki Wiary. Odpytywany przez niemieckiego dziennikarza, żadnego pytania nie pozostawia bez odpowiedzi. A niemiecki dziennikarz pyta również o rzeczy trudne, jak np. rozprawa doktorska Josepha Ratzingera.

Poruszony został oczywiście najbardziej gorący wątek związany z Benedyktem XVI, czyli jego abdykacja w lutym 2013 roku. Ci, którzy spodziewają się sensacji, będą niestety zawiedzeni. Powodem rezygnacji z posługi biskupa Rzymu było najzwyczajniej słabe zdrowie. Nie afera Vatileaks, nie lobby gejowskie, nie nieradzenie sobie z zarządzaniem Kościołem. Czytając ten wywiad-rzekę widać wyraźnie, że wbrew temu, co widać było na zewnątrz, zdrowie biskupa Rzymu było mocno nadszarpnięte. Czy wiedzieliście, że ojciec Benedykt w 1991 roku przeżył wylew? I że przez niego nie widzi kompletnie nic przez lewe oko? Że po wylewie przez kilka miesięcy dochodził do siebie? Złożył nawet rezygnację ze stanowiska prefekta Kongregacji Nauki Wiary.

Takich smaczków w książce jest o wiele więcej. Niemalże każda strona przynosi jakąś nową informację o przeszłości Benedykta XVI. Mnie osobiście bardzo urzekł rozdział „Zaniedbania i problemy”. Z niezwykłą prostotą i szczerością papież-senior opowiada w nim o tym, co jako pontifex mógł zrobić lepiej, gdzie czegoś nie dopatrzył, czego nie zrozumiał. Wśród takich spraw są między innymi sprawa molestowania dzieci przez kapłanów, afera Williamsona czy Vatileaks. Były biskup Rzymu nie ucieka od odpowiedzi. Opowiada o tym, jak przebieg tych spraw wyglądał z jego strony, jaka była jego perspektywa. Bywa też, że prostuje błędne informacje, które ukazywały się w mediach.

Czymś, co mnie po prostu urzeka w „Ostatnich rozmowach” to dopisane przez Seewalda reakcje papieża-seniora na zadawane pytania. Niesamowite to jest zwłaszcza we fragmencie, w którym Benedykt opowiada o ostatnim dniu w Pałacu Apostolskim, o locie helikopterem do Castel Gandolfo. „Papieżowi łamie się głos”, „papież ociera oczy”, „głęboki oddech” – czuje się niemalże jakby samemu się z nim rozmawiało. Niesamowite.

„Ostatnie rozmowy” to książka, którą zdecydowanie warto przeczytać. Nie tylko dlatego, że jest to pozycja wręcz historyczna, ale też aby poznać bliżej papieża-seniora, jego aktualną codzienność, mądrość. Myślę, że nikt, kto po nią sięgnie, nie będzie żałował.