„Non/fiction” – nieregularnik reporterski

Non/fiction - nieregularnik reporterski

Czy jest możliwe wydanie ŚWIETNEGO magazynu bez wsparcia reklamodawców? Dorota Groyecka i Karolina Szostak udowodniły, że tak. Kilka tygodni temu ukazał się pierwszy numer „Non/fiction”, jak czytamy na okładce – „nieregularnika reporterskiego”. I jest to moim zdaniem debiut na 5+.

Na początek kilka słów o tym, skąd w ogóle wzięło się „Non/fiction”. Świetnie wyjaśniają to we wstępie Karolina Bednarz i Dorota Groyecka – redaktorki naczelne, absolwentki Polskiej Szkoły Reportażu. Pozwólcie więc, że oddam im głos.

„Gdy w zeszłym roku kończyłyśmy Polską Szkołę Reportażu, chciałyśmy znaleźć miejsce dla siebie – zgodne z naszymi wartościami, otwarte zarówno na doświadczonych, jak i młodych reporterów. Tworzone dla, i w dużej mierze przez, czytelników.”

Wpadły więc na pomysł założenia własnego magazynu. Od samego początku chciały być jak najbardziej niezależne, wolne od zewnętrznych nacisków na jego treść. Stąd decyzja o tym, by spróbować przeprowadzić zbiórkę pieniędzy na wydanie „Non/fiction” poprzez platformę wspieram.to. Jak widać – zbiórka zakończyła się sukcesem. Udało się uzbierać 136% potrzebnej kwoty, co bardzo przybliżyło redaktorki do realizacji kolejnego celu, czyli wydania drugiego numeru.

Mimo tego, że na okładce widnieje zwrot „nieregularnik reporterski” to magazyn ma być kwartalnikiem. Oby ta nieregularność stała się regularnością. Każdy numer będzie miał swój temat przewodni. Motywem pierwszego numeru jest głód. I muszę przyznać, że jest to chyba jedyny magazyn, w którym jego główny temat został potraktowany tak serio. W „Non/fiction” przeczytacie bowiem między innymi wywiad z Martinem Caparrosem, autorem głośnej książki „Głód”, świetny tekst Doroty Groyeckiej o tym, jaki stosunek do jedzenia mają przedstawiciele różnych pokoleń czy wspaniały fotoreportaż Andreea Campeanu z Sudanu Południowego. W kontekście głównego tematu magazynu poruszony został również temat diet i ich wpływu na nasze zdrowie oraz zabiegów bariatrycznych. Nie będę wam tutaj opisywał tych tekstów, najlepiej zrobicie jak przeczytacie je sami.

Skoro jednak mamy do czynienia z magazynem reporterskim nie mogło zabraknąć również tematów dotyczących stricte dziennikarstwa i non-fiction. Tutaj wyróżnić chcę wspaniałą rozmowę z Lidią Ostałowską o tym, jak zmieniało się podejście do reportażu w ciągu ostatnich 25 lat. To z tego wywiadu wyciągnięte zostało na tylną okładkę zdanie: „Piękno reportażu polega na tym, że jedziemy gdzieś i nie wiemy, co nas spotka.” To z tego braku wiedzy rodzą się ważne, potrzebne i poruszające teksty.

„Non/fiction” poza tym, że jest magazynem niezwykle ciekawym pod względem treści to jest też najzwyczajniej w świecie ładny. W środku wszystko jest takie, jakie powinno być – czytelne i przejrzyste. Wyraźne zdjęcia, ciekawe i przejrzyste infografiki, odpowiednia czcionka, czytelne i nieprzeszkadzające przypisy, bardzo dobrej jakości papier – to wszystko sprawia, że nie da się nie polubić „Non/fiction”. Całość wydana jest w formacie książkowym co tylko pomaga w czytaniu.

Podsumowując – magazyn „Non/fiction” trafia na podium listy moich ulubionych czasopism. Zajmuje na niej mocne trzecie miejsce, zaraz za miesięcznikiem „W drodze” i kwartalnikiem „Przekrój”. W niczym jednak tak naprawdę im nie ustępuje. Jeśli redaktorkom naczelnym uda się utrzymać poziom pierwszego numeru, za co trzymam mocno kciuki, to kiedyś być może „Non/fiction” stanie się moim numerem jeden?

  • Anna Daniluk

    Wciąż pamiętam póki nie zapominam o non/fiction.

    • Eryk Markowski

      Aniu, koniecznie.