Niespełnione postanowienia

„Z prochu powstałeś i w proch się obrócisz.” Te słowa zostaną dziś wypowiedziane nad każdym z nas. Wraz z nimi na nasze głowy spadnie odrobina popiołu. Tymi oto symbolami rozpoczniemy duchowe przygotowania do Niedzieli Zmartwychwstania, czyli Wielki Post.

1268792_580421685332468_1490044487_o

W kościołach fiolet zastępuje zieleń, kolędy zmieniają się w pieśni o męce Chrystusa, roraty przechodzą w drogi krzyżowe i gorzkie żale. Po adwencie i krótkim okresie zwykłym rozpoczynamy kolejny okres liturgiczny – Wielki Post. Jest on czasem, w którym bardzo wielu z nas podejmuje różne postanowienia czy wyrzeczenia. Nierzadko wynikają one z naprawdę szlachetnych pobudek – poprzez np. odmawianie sobie jakiejś przyjemności, mówimy, że łączymy się z cierpieniem Chrystusa. A może te postanowienia więcej dają nam niż Jemu? Hartują naszą silną wolę, pokazujemy sami sobie, że potrafimy zawalczyć ze swoimi przyzwyczajeniami, pokusami. Okazuje się, że można przez 40 dni nie jeść słodyczy, nie pić alkoholu czy nawet zwykłych gazowanych napojów.

Wszystko fajnie i pięknie jednak według wyliczeń ludzi mądrzejszych ode mnie, wszelkie postanowienia upadają po około tygodniu. Nie jesteśmy zbyt wytrwali w wyrzeczeniach. Co wtedy? Czy należy uznać, że cały Wielki Post zmarnowany? A ja Wam powiem, że chyba właśnie po to jest Wielki Post. Nie tyle ma on nas uczyć zaciskania zębów i wytrwania w postanowieniu za wszelką cenę, ile umiejętności podnoszenia się i nie rezygnowania z celu mimo upadków. Rzecz nie w tym czy i jak długo wytrwasz, lecz czy gdy zdarzy Ci się chwila słabości to nie odpuścisz. Właśnie ze względu na Chrystusa. On nie odpuścił. Krzyż przeciążył go trzy razy. Mógł powiedzieć „nie idę, nie mam siły”. Nie powiedział.

Modlitwa, post, jałmużna – bez wątpienia są to trzy filary, na których opiera się cały Wielki Post. Jeśli podejmujecie wielkopostne postanowienia to może niech będzie to coś, co będzie dotyczyło chociaż jednego z nich? Podejmijcie codzienną modlitwę w czyjejś intencji, wpłaćcie jakieś pieniążki na konto którejś z fundacji (to naprawdę nie muszą być wielkie pieniądze, uwierzcie, że nawet 2 zł daje bardzo wiele!) czy podejmijcie post. Możliwości jest bardzo wiele. Wszystkie te postanowienia mają jednak sens tylko i wyłącznie wtedy, gdy prowadzą do otwarcia się na drugiego człowieka, a w konsekwencji na samego Chrystusa. Odmawiasz sobie jedzenia słodyczy? To może te 10 zł, które w tygodniu wydałbyś na czekolady i czipsy wpłać na konto np. fundacji Dobra Fabryka (lokowanie produktu, tak tak)? Może dzięki temu, że Ty nie zjesz batonika, to ktoś będzie mógł zjeść kromkę chleba lub ciepły obiad?

bakery-bread-bread-rolls-2434

Niech ten rozpoczęty Wielki Post będzie czasem przemiany naszych serc. Niech Duch Święty wyleczy nas z egoizmu i nauczy dzielić się tym, z czego rezygnujemy. Na koniec zostawiam Was ze słowami św. Bazylego Wielkiego. Niech będą one drogowskazem w przeżywaniu tego czasu.

„Chleb, który macie w nadmiarze, jest chlebem zgłodniałych; szata wisząca w waszej szafie jest ubraniem dla tych, którzy są nadzy; obuwie, którego wy nie nosicie, jest obuwiem ubogich; pieniądze, które wy trzymacie w ukryciu, są pieniędzmi ubogich; uczynki miłości, których wy nie wykonujecie, są także niesprawiedliwością, którą wy wyrządzacie.”