Mężczyźni, uczmy się od Maryi!

Maryja jest ideałem kobiety. Bardzo często w kościele podczas kazań czy rekolekcji dla kobiet można usłyszeć, że panie mają uczyć się kobiecości od Maryi, czy na wzór Maryi. Zastanawia mnie jednak czy tylko kobiety mogą czegoś zaczerpnąć z Jej osobowości? Czy Matka Jezusa może też nauczyć czegoś mężczyzn? To pytanie chodzi mi od paru dni po głowie gdy uczestniczę w nabożeństwach majowych. Zawsze wraca do mnie, gdy siadam do pisania licencjatu. Pora więc spróbować na nie odpowiedzieć.

Maryja wychowała Jezusa. Wprawdzie pomagał Jej Józef, jednak nie wiemy kiedy umarł. Ewangelie nic na ten temat nie wspominają. Wiemy tylko, że gdy Jezus miał 12 lat Józef jeszcze żył. Może odszedł z tego świata, gdy Chrystus wkraczał w trudny okres dorastania? Myślę, że możemy przyjąć taką hipotezę. Wtedy Maryja musiałaby wychowywać Jezusa przez jakiś czas sama. Zastanawia mnie, czego dorastający Mesjasz mógłby się nauczyć od swojej mamy? Co mogło kształtować Jego męskość? I czego my, mężczyźni żyjący w XXI wieku możemy się nauczyć od Maryi? Spróbuję na te pytania odpowiedzieć.

  1. Nie bój się straty

My mężczyźni lubimy poczucie bezpieczeństwa. Lubimy mieć wszystko pod kontrolą, pracujemy nad stabilnością w swoim życiu. Chcemy mieć pewność, że nic nas nie zaskoczy. Pracujemy pieczołowicie nad zapewnieniem komfortu życia swojego i swoich najbliższych. A Bóg lubi wywracać nasz świat do góry nogami. Spójrzmy choćby na proroka Jonasza, który został posłany, aby nawracać Niniwitów. W jego świadomości Niniwa to kraj wrogi, ziemia najeźdźcy. Z pewnością było to ostatnie miejsce, w którym chciał się znaleźć. Bóg jednak posłał go właśnie tam.
A Maryja? Wyobraźmy sobie młodą dziewczynę w wieku około 15 lat. W jej głowie było na pewno pełno marzeń o szczęśliwej rodzinie, którą miała niebawem założyć razem z Józefem. Wyobrażała sobie ich wspólne życie w domu, podział obowiązków, gromadkę dzieci biegającą po podwórku, spokojną starość ze swoim mężem. Do takiej dziewczyny przychodzi anioł i…wywraca jej świat do góry nogami. Co robi młoda Maryja? Zgadza się przyjąć wolę Boża i zostać mamą Syna Bożego. To była diametralna zmiana jej życia.
Drodzy mężczyźni! Bądźmy jak Maryja. Pracujmy nad zapewnieniem stabilności i poczucia bezpieczeństwa sobie i swoim najbliższym, ale bądźmy gotowi też na to, by czasem zrezygnować z czegoś ważnego – dobrze płatnej, ale nieuczciwej pracy, przyjmowania bądź wręczania łapówek, drogiego samochodu. Nie bójmy się straty. Jest prawdopodobne, że w ten sposób Bóg robi w naszym życiu miejsce na coś o wiele lepszego. Zaufajmy Mu tak jak zaufała 15-letnia Maryja.

  1. Bądź odważny

Przyjęcie woli Bożej mogło dla Maryi skończyć się tragicznie – śmiercią przez ukamienowanie. Zgadzając się zostać matką Jezusa była tego w pełni świadoma. Mogła odmówić aniołowi, mogła mu powiedzieć, że po prostu się boi. Maryja jednak, mając pełną świadomość grożącego jej niebezpieczeństwa, mówi aniołowi i Bogu „tak”.
Wielka odwaga tej piętnastolatki może być dla nas, mężczyzn XXI wieku, wzorem. Skąd jednak wzięła się ona w niej? Maryja była pobożną, wierzącą żydówką. Chodziła do synagogi, słyszała historie o Abrahamie, Noem, Mojżeszu, królu Dawidzie. Słyszała proroctwa o przyjściu Mesjasza, który wybawi Izrael. Żyła tym oczekiwaniem. Prośmy ją, aby uczyła nas tej odwagi. Abyśmy nie bali się ponosić konsekwencji swoich decyzji. Byśmy zaufali, że Bóg ma wszystko w swoich rękach. A to oznacza, że nic złego nam się stać nie może.

  1. Bądź wytrwały

Maryja zaraz po poczęciu Jezusa udała się do swojej krewnej Elżbiety. Do Nazaretu wróciła po ponad trzech miesiącach. To oznacza, że jej ciąża była już widoczna. Pomyślmy teraz, jakie były reakcje jej najbliższych, sąsiadów, przyjaciół? Wielu z całą pewnością nie dowierzało w to, co widzą. Jak to się stało, że ta pobożna Maryja wraca po tych paru miesiącach do domu „z brzuchem”? Czy ktoś ją zgwałcił? Czy może zauroczyła się w jakimś mężczyźnie, poszli razem do łóżka, a o poranku jego już nie było? I została sama z „problemem”? Wyobraźmy sobie spojrzenia pełne zdziwienia, szoku, ale też złości, wykluczenia, a nawet śmierci. Z całą pewnością nikt wtedy nie pomyślał, że ta ciąża to „sprawka” Ducha Świętego, że dziecko, które się rozwija w jej ciele to oczekiwany przez wszystkich Zbawiciel.
My mężczyźni często boimy się być oceniani. Lękamy się ludzkich spojrzeń, ocen. Nie chcemy być wyśmiewani, ignorowani, napiętnowani. Lubimy być chwaleni, podziwiani, szanowani. Dążymy do spełnienia, sukcesu. I nagle dzieje się coś niespodziewanego. Podejmujemy decyzję, której nikt nie jest w stanie zrozumieć. Narażamy się na kpiny, szyderstwa, odtrącenie. Módlmy się wtedy do Maryi, aby wstawiała się za nami, aby wyprosiła dla nas umiejętność przetrwania tego okresu. Bądźmy wytrwali.

Drodzy mężczyźni! Wzorem męskości dla nas jest Jezus – Pierwszy z Mężczyzn. Jednak jak starałem się pokazać w tym tekście, mężczyzna może uczyć się nie tylko od innych mężczyzn. Również kobieta może nas nauczyć wielu rzeczy, szczególnie Maryja. Nie bójmy się modlić do naszej Mamy i prosić ją o to, by uczyła nas męskości. Ta bowiem najpełniej objawia się w relacji z kobietą.


PS 1: Widzieliście już, że Przez Pryzmat Wiary jest na Instagramie? O tutaj –> KLIK

PS 2: Słyszeliście już piosenkę tegorocznej Lednicy? Mnie się bardzo podoba, a wam? Wybieracie się na Lednicę? Piszcie w komentarzach 🙂