List do świętego Józefa

List do świętego Józefa

Święty Józefie!

Wczoraj w Kościele powszechnym obchodziliśmy Twoje wspomnienie. I w związku z tym, jak pewnie doskonale wiesz, można było w Internecie przeczytać dużo tekstów o Tobie. Niektóre lepiej napisane, inne gorzej, ale w tej chwili to jest mało ważne. Sam przeczytałem bodajże trzy. Zapamiętałem z nich to, że we wszystkich był fragment o tym, że jesteś skutecznym orędownikiem w sprawach damsko-męskich i zawodowych. Co nie powinno dziwić, bo sprawić, by zakochała się w Tobie taka kobieta jak Maryja pewnie nie było łatwo. A może było? Musiałeś być niesamowitym mężczyzną, więc może Maryja zakochała się w Tobie od pierwszego wejrzenia?
We wspomnianych przeze mnie tekstach było też napisane, że lubisz otrzymywać listy. Ludzie do Ciebie piszą, zostawiają potem te listy przy Twoich figurach w kościołach. Są też tacy, którzy piszą maile adresowane do Ciebie i trzymają je w wersjach roboczych. Sam nasz papież Franciszek ostatnio powiedział, że w trudnych chwilach zostawia kartkę ze swoim problemem pod Twoją figurą i idzie spać wierząc, że Ty czuwasz nad tą sprawą. No więc zainspirowany tym wszystkim postanowiłem do Ciebie napisać i ja. Mam pewną sprawę, w której możesz mi pomóc.

Otóż, drogi Józefie, jak pewnie wiesz, od początku roku dosyć intensywnie szukam pracy. Skończę w tym roku 24 lata, a tak naprawdę jeszcze nigdy nie pracowałem. Otrzymywałem pieniądze (bądź książki) za różne rzeczy, ale to było takie okazyjne. A że w tym roku, w jego drugiej połowie, czeka mnie bardzo dużo okazji do wydatków, to i chciałbym na to zarobić. 25 urodziny mojej dziewczyny, 50 urodziny mamy, 18 urodziny mojego brata, w międzyczasie jakieś wesele. Sam widzisz i rozumiesz. Chciałbym żeby było mnie stać na prezent dla każdej z tych osób. A że okazje nie byle jakie to i prezenty chciałbym sprawić odpowiednie. Moje studia nie są zbyt absorbujące, dają trochę wolnego czasu, który mógłbym poświęcić na pracę. Od początku roku wysłałem już kilkadziesiąt CV, jednak kończy się już marzec, a ja nie dostałem nawet zaproszenia na rozmowę kwalifikacyjną. Wierzę, że Ty święty Józefie możesz temu zaradzić.

W tekstach, o których wspominałem, była też informacja o tym, że lubisz konkretne prośby. Tak więc święty Józefie – lubię pisać, ogarniam język polski, wiem czym różni się przysłówek od przyimka, co to imiesłów i jak odmienić słowo „cudzysłów”. Uważam, że potrafię prowadzić firmowe kanały w social media (głównie FB i TT). No i nie zapominajmy o fotografii, którą ostatnio trochę zaniedbałem. Chętnie podjąłbym pracę, w której mógłbym wykorzystać te umiejętności. Jeśli jednak nie – mogę pracować również w jakimś sklepie, jak podbiję książeczkę zdrowia sanitarno-epidemiologiczną to również i w jakiejś knajpce czy restauracji jako kelner. Chciałbym zacząć pracę od kwietnia, jednak trochę się boję, że w takim wypadku mógłbym nie dostać wolnego na Triduum Paschalne, które bardzo chciałbym spędzić w mojej rodzinnej parafii. Jednak niech się dzieje wola nieba.

Święty Józefie, ufając w Twoją pomoc i moc Twojego orędownictwa u Jezusa, obiecuję Ci od dziś codzienną modlitwę do Ciebie w intencji znalezienia pracy. Gdybym ją dostał to 10% od każdego uzyskanego dochodu przekażę jakiejś organizacji charytatywnej. Robię to już teraz, ale chcę żebyś wiedział, że z tego nie zrezygnuję.

Kończąc już ten list przesyłam serdeczne pozdrowienia z ziemi dla Ciebie, Twojej Małżonki Maryi i Jezusa. Do zobaczenia w modlitwie, a da Bóg, że kiedyś i w Niebie.

Eryk