Komu pomagam i dlaczego, czyli parę słów o jałmużnie

Modlitwa, post, jałmużna. Ta pojęciowa triada towarzyszy nam co roku przez okres Wielkiego Postu. Dziś, wpisując się w nią, chcę wam opowiedzieć jak realizuję w swoim życiu wezwanie do jałmużny. 

Gdy wyjechałem z rodzinnego domu na studia i doszedłem do w miarę stałego i regularnego dochodu finansowego postanowiłem część pieniędzy przeznaczać na cele charytatywne. Założyłem sobie, że będzie to tzw. dziesięcina, czyli dziesiąta część moich przychodów. Problem pojawił się w chwili, gdy trzeba było wybrać którąś z wielu fundacji, instytucji, której chciałbym pomóc. Pamiętam, że przeglądałem strony internetowe naprawdę wielu z nich. Czytałem o tym, jakie mają cele, priorytety, na co przeznaczają wpłaty od darczyńców, jak działają itp. Zajęło mi to kilka dni. W tym czasie odrzuciłem kilka fundacji, a z tych które zostały postanowiłem wybrać jedną. Nie było to łatwe. Najchętniej pomógłbym wszystkim. Miałem jednak świadomość, że jest to po prostu niemożliwe. Musiałem dokonać wyboru. I wybrałem Fundację Kasisi.

NOWE_loga_kasisi_rgb

Kasisi to nazwa wioski w Zambi, w której prowadzony jest Dom Dziecka Kasisi. Prowadzą go Siostry Służebniczki Maryi Panny Niepokalanie Poczętej z polskiej Starej Wsi. Do tej wioski jeździł Szymon Hołownia i jak sam przyznał – zakochał się w tym miejscu. Efektem tej miłości było założenie przez niego w 2013 roku Fundacji Kasisi. Obecnie pod jej opieką jest 250 dzieciaków (info ze strony fundacji). Fundacja zajmuje się niesieniem pomocy osobom najbiedniejszym, szczególnie dzieciom z Kasisi. Obejmuje ona różne sfery – materialne, medyczne, socjalne, edukacyjne itp. Zasadą działania fundacji jest crowdfunding, czyli zaangażowanie w niesienie pomocy jak największej ilości osób. Mówiąc prościej – nie chodzi o to, by jedna osoba wpłaciła 100 zł, ale by 100 osób wpłaciło złotówkę. Szymon Hołownia podczas różnych spotkań często powtarza, że nie chce, abyśmy wpłacali na konto jego fundacji większą kwotę, ale regularnie zasilali jej konto kwotami takimi jak 2 czy 5 PLN. To cała istota crowdfundingu.

Co sprawiło, że wybrałem akurat Fundację Kasisi? Przede wszystkim przejrzystość. Dzięki Szymonowi Hołowni powstał fanpejdż fundacji na FB, na którym pojawiają się informacje o tym, co aktualnie dzieje się w kasiskim domu dziecka. Wiem, jak mają na imię podopieczni fundacji, na co chorują, czego im w danej chwili brak, czym się interesuję. Widzę przemiany jakie przechodzą – od biednych, wychudzonych, smutnych dzieci po radosne, najedzone, wierzące w siebie pociechy. Widzę, że pracownicy fundacji nie działają krótkowzrocznie, tzn. nie skupiają się tylko na zaspokojeniu podstawowych potrzeb i odesłaniu dzieci do domu. Oni działają kompleksowo, długoterminowo, przywracają swoim podopiecznym wiarę w siebie, pomagają realizować marzenia. Przykład? Jeden z nich, James, marzył o tym, by studiować medycynę, by zostać lekarzem i nieść pomoc potrzebującym. Dzięki Hołowni udało się zorganizować zbiórkę i dziś James jest studentem III roku medycyny w Polsce.

W niektórych głowach pojawi się pewnie pytanie: „czemu pomagasz jakimś dzieciom w Afryce? W Polsce nie ma biednych i głodnych dzieci?” Są. Tylko, że nasza bieda różni się od tej afrykańskiej. W Polsce jest ogrom instytucji charytatywnych, mamy MOPS-y, Caritas, domy dziecka, samotnej matki, okna życia. W Afryce tego nie ma. Na tamtym kontynencie taka fundacja jak Kasisi swoim zasięgiem obejmuje obszar kilkudziesięciu, jeśli nie kilkuset kilometrów. Przeglądając profil fundacji na FB można przeczytać wiele historii opowiadających o tym, jak ludzie przynoszą na noszach swoich chorych bliskich, bo wiedzą, że tylko Fundacja może im pomóc. Nie mogą liczyć na pomoc państwa, na opiekę socjalną. W Polsce bezdomni umierają najczęściej z powodu zimna, zawału, czy jakiejś innej nieleczonej choroby. W Afryce ludzie umierają z głodu. A każdy człowiek ma taką samą wartość. Dlatego zdecydowałem się na pomoc w Afryce.

business-money-pink-coins

Tak wygląda moje dawanie jałmużny. Trwa ono cały rok, a nie tylko przez okres Wielkiego Postu. Gorąco zachęcam do tego każdego z was. 10 % dochodów to nie jest dużo. Wciąż na wasze potrzeby, zobowiązania i przyjemności zostanie 90 %. A ta dziesięcina może realnie pomóc komuś będącemu w potrzebie.
A może macie podobne lub kompletnie inne doświadczenia związane z jałmużną? Podzielcie się nimi w komentarzach, chętnie o nich poczytam 🙂 


PS: Słyszeliście już nową piosenkę Owcy? Podobno całkiem niedługo pojawi się ich płyta!