Kilka refleksji o mojej pierwszej etatowej pracy

Kilka refleksji o mojej pierwszej etatowej pracy

W listopadzie zostałem pracownikiem księgarni internetowej Bonito.pl. Część z Was, myślę, że nawet większość, na pewno ją zna. Moja praca polega na obsłudze klientów w jednym z punktów odbioru zamówień w Krakowie. Z racji tego, że to moja pierwsza praca na etat postanowiłem podzielić się z Wami kilkoma moimi refleksjami.

  1. Ludzie

Jestem introwertykiem. Nigdy tego nie ukrywałem. Przez wiele lat żyłem w przekonaniu, że nie nadaję się do takiej pracy jaką teraz wykonuję. Wydawało mi się, że kontakt z dziesiątkami osób każdego dnia będzie ponad moje psychiczne siły, bo nigdy nie potrafiłem się odnaleźć w towarzystwie obcych mi osób. I choć naprawdę lubię ludzi (KLIK) to jednocześnie bardzo się ich bałem. Zamykałem się w sobie, bardzo denerwowałem, byłem pełen kompleksów. Tymczasem to właśnie kontakty z ludźmi są jednym z powodów, dla których codziennie chce mi się jechać do pracy. To jest coś, co mnie samego bardzo zaskoczyło. Nie dość, że pracuję ze świetnymi kobietami, które przyjęły mnie po prostu tak miło, że lepiej chyba nie można, to jeszcze trafiają mi się sami wspaniali klienci. Te kilkuminutowe rozmowy podczas obsługi, wydawania zamówień, z pozoru o niczym ważnym, zwykły small talk potrafią zrobić mi resztę dnia. Co dla mnie najciekawsze – nie mam żadnych wewnętrznych oporów przed prowadzeniem takiej konwersacji. Zupełnie jakby moje lęki zniknęły podczas konfrontacji z ich przedmiotem.

  1. Odpoczynek od studiów

Podjęcie pracy na pełny etat wiąże się nieodzownie z moimi nieobecnościami na studiach. I jakoś mi z tym dobrze. Od dłuższego już czasu towarzyszą mi myśli o sensie studiowania. Podczas kilkudziesięciu rozmów o pracę ani razu nie zostałem zapytany o to, co mi dały studia, czego się na nich nauczyłem itp. Za to dosyć szczegółowo byłem maglowany w temacie mojego zawodowego doświadczenia. Może więc po prostu okazało się, że nie studiuję tego, co powinienem? I choć jestem już na ostatnim roku, więc mógłbym studia jakoś dociągnąć do końca, to ja coraz bardziej utwierdzam się w tym, że nawet jeśli uda mi się dotrwać do obrony pracy magisterskiej to będzie to z pewnością droga pod górkę i wbrew sobie.

  1. Rozsądniejsze zarządzanie pieniędzmi

W ciągu 8 godzin pracy przez moje ręce przewijają się dziesiątki książek. Od nowości po wydawnictwa już trochę starsze. Zauważyłem, że wpływa to na moją mniejszą ochotę kupowania wszystkich interesujących mnie pozycji. Fakt, że mogę je w pracy wziąć w ręce, pobieżnie przekartkować, zobaczyć czy są warte mojego zainteresowania i pieniędzy pomaga mi rozsądniej podchodzić do zakupów. I choć całkiem sporo książek dostaję od różnych wydawnictw, czy to w ramach współpracy czy tzw. darów losu, to do tej pory całkiem sporą część swoich pieniędzy i tak wydawałem na książki. Skutek tego jest taki, że mam w swojej kolekcji więcej nieprzeczytanych niż przeczytanych pozycji. A tych pierwszych starczy mi spokojnie na rok czytania. Już widzę, że praca w Bonito.pl pomaga mi rozsądniej podchodzić do zakupu książek.

  1. Niezależność finansowa

Porozmawiajmy teraz o pieniądzach. Praca w Bonito.pl daje mi możliwość całkowitej niezależności finansowej. Do tej pory bowiem, bez większego bądź mniejszego wsparcia rodziców nie byłem w stanie się utrzymać. Bardzo cieszy mnie myśl, że od grudnia ten stan się zmieni. Jestem bowiem na takim etapie w swoim życiu, w którym odczuwam potrzebę wyfrunięcia z rodzinnego gniazda. Ktoś może powiedzieć, że przecież już od 5 lat nie mieszkam z rodzicami, o czym ja w ogóle mówię. Otóż sama wyprowadzka z rodzinnego domu jeszcze nie oznacza dorosłości i niezależności. Ja przynajmniej finansowo i emocjonalnie wciąż jeszcze trochę zostałem w rodzinnym gnieździe. Stąd taka moja radość na zarobki pozwalające mi na samodzielne utrzymanie się w Krakowie.

  1. Spokój

Jeśli śledzicie moją aktywność na blogu i w mediach społecznościowych to pewnie wiecie, że we wrześniu przeżywałem trudne chwile. Napisałem o tym nawet tekst. Dosyć długo nie mogłem dojść do siebie. Pojawiałem się na studiach, ale czułem, że to nie to. Straciłem kompletnie zainteresowanie nimi. Wtedy podjąłem dwie decyzje – idę na terapię i do pracy. Październik poświęciłem na szukanie tej drugiej i chodzenie na rozmowy kwalifikacyjne. W końcu zostałem zatrudniony w Bonito.pl. I te dwie decyzje, związane z terapią i pracą, sprawiły, że w moim umyśle zagościł spokój. Praca daje mi w tym momencie to, czego już mi nie dawały studia – radość. Nie było do tej pory dnia, w którym nie cieszyłbym się na myśl o wyjeździe do pracy. Tymczasem taka o pojawieniu się na uczelni wzbudza we mnie chęć zakopania się pod kołdrą i udawania, że mnie nie ma. Mało tego, od jednej znajomej usłyszałem ostatnio, że jestem jakiś weselszy niż jeszcze np. w maju na uczelni. To wszystko utwierdza mnie w tym, że podjąłem dobrą decyzję.

Takie mam refleksje po kilkunastu dniach pracy. Jestem pełen nadziei i optymizmu, życzliwiej patrzę na świat i ludzi, wierzę w siebie. Dostrzegłem sens tego, o czym mówił papież Franciszek, że praca nadaje sens życiu człowieka. Kurczę, to prawda. Sam tego doświadczam teraz bardzo mocno.

Dobrego dnia!

 

 

  • Anna Daniluk

    Cieszę się, że jesteś tak bardzo zadowolony z pracy. Ja na razie rozsyłam CV i czekam. A studia skończ, daj im szansę. Nie wiem jak to wygląda w Krakowie, ale w Lublinie można to pogodzić i świadomość, że skończy się pewien etap napawa optymizmem. Co do ilości książek mam podobnie. Kupuję i czytam, kupuję i odkładam na później, kupuję i czasami nie mogę przebrnąć do końca. Na szczęście czasem korzystam z bibliotek, więc moje sumienie dzięki temu lekko się uspokaja.
    Pozdrawiam
    A.

  • Ewelina

    Aż miło, że tak zdroworozsądkowo podchodzisz do życia :). U mnie było odwrotnie, byłam niezależna finansowo, ale mieszkałam w domu rodzinnym, dokładając się do budżetu. Teraz mieszkam gdzie indziej, ale sentyment i tęsknota za domem pozostaje. Co do kupowania książek, to święta racja, że jak pracujesz wśród nich to parcie na kupowanie spada. Ja od sierpnia kupiłam zaledwie dwie i to jedną z Twojego polecenia. Nie wszystko trzeba mieć, są biblioteki np. i tu akurat po lekturze „Odłóż tę książkę i zrób coś dobrego” zachęcam do jałmużny. Jak wspomina S. Chmielewska odmówienie sobie czegoś, co chciałoby się mieć porządkuje życie i wyzwala. A praca wśród ludzi, pomaga. Ponieważ sam czytasz, myślę że i dzięki temu lepiej się tam odnajdujesz i jakoś naturalnie się rozwija rozmowa. Kończąc, praktycznie nikt nie rozmawia o studiach na rozmowach kwalifikacyjnych. Za to ogromnym plusem jest doświadczenie w obsłudze klienta (wiem, coś o tym, pytali mnie o to nawet jak praca nie dotyczyła kompletnie handlu). Myślę jednak, że warto skończyć studia. To porządkuje sprawy pracownicze takie jak obliczanie urlopu np. I szczerze mówiąc szkoda byłoby zaprzepaścić cztery lata nauki. Może dziekanka jest dobrym pomysłem, żebyś odetchnął, zebrał siły, odświeżył umysł. Ja trzymam za Ciebie kciuki i życzę sukcesów i w pracy i prywatnie i dużo siły tak na zwykłą codzienność 🙂