Ingres arcybiskupa Marka Jędraszewskiego – refleksje

Ingres arcybiskupa Marka Jędraszewskiego - refleksje

Jak pewnie już doskonale wiecie, dziś w Krakowie w katedrze na Wawelu odbył się ingres arcybiskupa Marka Jędraszewskiego. Od dziś jest on już w pełni następcą kardynała Stanisława Dziwisza na stanowisku metropolity archidiecezji krakowskiej. Ja na tym ingresie byłem i chcę się podzielić z wami kilkoma refleksjami.

Na ingres wybrałem się z kilku powodów. Pierwszym, choć nie najważniejszym, była ciekawość. Nie wszyscy może o tym wiecie, ale interesuję się trochę liturgią. To znaczy, że lubię, gdy jest ona odprawiona zgodnie z przepisami i przebiega w pewnym rytmie ustalonym przez Kościół. Niezwykle lubię liturgie nietypowe, czyli wszelkie konsekracje kościołów, sakry biskupie, ingresy. Z racji tego, że w swoim dotychczasowym życiu nie uczestniczyłem jeszcze tylko w tej ostatniej, to postanowiłem skorzystać z okazji i nadrobić ten brak. Byłem więc po prostu ciekaw przebiegu liturgii, tego jak wygląda ingres, jakie są jego charakterystyczne elementy.
Byłem też ciekaw osoby samego arcybiskupa Marka. Jego wizerunek medialny, który znałem, był niezbyt zachęcający. Nie ukrywam, że nie był on moim faworytem do objęcia funkcji biskupa krakowskiego. Po ogłoszeniu jego nominacji na to stanowisko zacząłem jednak o nim trochę więcej czytać. Nie tylko zresztą o nim, ale też jego tekstów. Obejrzałem kilka jego wystąpień z „Dialogów w katedrze”, które organizował jako metropolita łódzki. I zacząłem się do abpa Jędraszewskiego coraz bardziej przekonywać. Oczom moim ukazywał się bowiem człowiek niezwykle spokojny, mądry, szanujący wypowiedź każdego człowieka, nieuciekający od odpowiedzi na pytania. Dowiedziałem się też, że jest to kapłan niezwykle wykształcony, wielki filozof i teolog. Nie ukrywam, że było to dla mnie zaskoczeniem i zmieniło moje podejście do byłego pasterza kościoła łódzkiego.
Moja obecność dziś na Wawelu była też wyrazem łączności duchowej z kościołem krakowskim. Razem ze wszystkimi tam zebranymi chciałem po prostu pomodlić się za kard. Dziwisza i abpa Jędraszewskiego.

To teraz kilka moich refleksji.

  1. Podczas ingresu przebywałem w sektorze dla dziennikarzy. I tu poczyniłem kilka obserwacji.
    Ogromny szacunek dla rzecznika krakowskiej kurii – ks. Piotra Studnickiego. Za niezwykłą cierpliwość, dobroć, kulturę i stanowczość w kontaktach z dziennikarzami. Wielokrotnie kilku z nich prosiło o możliwość podejścia bliżej prezbiterium, aby zrobić lepsze zdjęcie. Ks. Studnicki z ogromną klasą rozmawiał z każdym i na dodatek wymyślił rozwiązanie, które powinno chyba satysfakcjonować wszystkich. Brawo, księże Piotrze!
  2. Teraz będzie ostro. Uważam, że ¾ księży nie powinno być dopuszczonych do koncelebry. Jaki sens ma bowiem odprawianie Najświętszej Eucharystii, gdy kapłan siedzi pod ścianą i nie widzi ołtarza? Gdy podczas konsekracji wyciąga rękę w stronę ołtarza widząc przed sobą tylko ścianę? Jasne, że dla Pana Boga to żaden problem, ale czy naprawdę aż tylu księży musi celebrować Eucharystię, której nie widzą? Myślę, że o wiele lepiej i pożyteczniej byłoby gdyby każdy z nich odprawił osobną Mszę w intencji arcybiskupa Jędraszewskiego. Nawet skromną, cichą, nawet w swoim mieszkaniu. Dałoby to razem kilka Mszy odprawionych w sposób pełniejszy, wydaje mi się, że godniejszy. Albo czy nie lepiej by było, gdyby zamiast białej stuły założyli fioletową i wyspowiadali kilka osób? Nie widziałem żadnego spowiadającego dziś kapłana. Może jacyś spowiadali w innej części katedry – jeśli tak, to chwała Panu.
    Ach, no i jeszcze niektórzy kapłani kończyli celebrację Eucharystii przed końcowym błogosławieństwem… Drodzy kapłani – serio? Jak nie wiecie, czy będziecie do końca, to po jakie licho było zakładanie alby i stuły, wyciąganie ręki na konsekrację?
  3. Ogromnym, ogromnym plusem była homilia nowego metropolity kościoła krakowskiego. Mówił długo (nagranie, które zamieszczam niżej, ma 33 minuty), ale mówił pięknie. Sedno homilii wyraża jej początek: „Oto liturgia dziejów”. W cudowny sposób arcybiskup nawiązał do historii diecezji krakowskiej, do zasłużonych dla niej postaci, których szczątki spoczywają na Wawelu. Nie zabrakło odniesień do Jana Pawła Wielkiego, jak pięknie mówił o nim metropolita. Choć częściej wspominał okres krakowski z życia biskupa i kardynała Karola Wojtyły. Jeśli macie czas i chęci, to naprawdę polecam wam obejrzeć to nagranie i posłuchać słów abpa Marka.

Księże arcybiskupie Marku! Tak naprawdę obaj jesteśmy nowi w Krakowie, obaj się go uczymy. Ja co prawda jestem tu od października, ale to i tak za mało, by poznać choćby sam Kraków, a co dopiero całą archidiecezję, która dziś została powierzona Twojej pieczy. Wierzę, że pokochasz to miasto, że smog nie będzie zbytnim problemem dla Twojego organizmu, wierzę, że pokochają Cię ludzie, tak jak kochali swoich poprzednich pasterzy. Księże arcybiskupie, zapewniam Cię o swojej modlitwie. Oby nie zabrakło Ci sił do kroczenia razem ze św. Faustyną drogami naszego miłosiernego Pana. A w chwilach smutku czy trudniejszych chwil, które się pojawią, niech wspiera Cię modlitwa Twoich diecezjan.