Dwa słowa, których coraz częściej brakuje

Dwa słowa, których coraz częściej brakuje

Żyjemy w czasach, w których łatwo jest zostać ekspertem w każdej dziedzinie. Wszyscy jesteśmy trenerami reprezentacji Polski w piłce nożnej, świetnymi psychologami czy wybitnymi znawcami finansów. Śledząc aktywność ludzi w mediach społecznościowych mam wrażenie, że najbardziej pożądanymi dziś słowami, a jednocześnie coraz rzadziej używanymi są połączone razem „nie” i „wiem”. Nie wiem. Dwa słowa, których coraz częściej dziś brakuje.

Nie tak dawno temu, bo na przełomie czerwca i lipca w Rosji rozgrywane były mistrzostwa świata w piłce nożnej. Brała w nich udział nasza reprezentacja. Po bardzo udanych mistrzostwach Europy dwa lata temu i eliminacjach do mundialu oczekiwania wobec naszych piłkarzy były spore. Rzeczywistość bardzo boleśnie zweryfikowała oczekiwania kibiców. Polscy piłkarze po bardzo marnej grze zajęli ostatnie miejsce w swojej grupie wygrywając tylko jeden mecz. Jak nietrudno się domyślić w Internecie zaroiło się od „ekspertów”, którzy wiedzieli, czego zabrakło reprezentantom Polski. Wiedzieli jakie błędy popełnił Adam Nawałka, jakich zmian powinien w trakcie meczów dokonać, którego z piłkarzy nie powinien w ogóle na mistrzostwa zabierać. Zabierali głos w dyskusjach z niczym niezmąconą pewnością. Do głowy im nie przyszło, by użyć tego magicznego zwrotu: „nie wiem”

Oglądamy w telewizji któryś program informacyjny. Widzimy informację, że rząd przeznacza na wsparcie rodzin grube miliony polskich złotych. Burzy w nas się krew, bo przecież my sobie nie życzymy, by nasze pieniądze były na ten cel wydawane. A słysząc o kwocie tego wsparcia nabieramy pewności, że my byśmy lepiej wydali te pieniądze, że są inne, pilniejsze naszym zdaniem potrzeby. I znowu – takim ekspertom od polityki i finansów do głowy nie przyjdzie, by powiedzieć „nie wiem”.

Czujemy się dziś zobowiązani do bycia ekspertami w każdej dziedzinie. Bez względu na to jak bliska lub daleka by nam była. Wydajemy sądy z ogromną pewnością, nie mając często ani zbyt wielkiej wiedzy ani kompetencji. Zapytani o coś czujemy presję posiadania odpowiedzi. A w naszej głowie odpowiedzi są tylko dwie: tak lub nie, wiem albo nie wiem. Nic pośrodku. Weźmy choćby prostą sytuację, gdy ktoś pyta nas o drogę dokądś. Idę o zakład, że wielu z nas udziela mylnych lub wymijających odpowiedzi. Z bardzo prostej przyczyny – boimy się powiedzieć „nie wiem”. Tak samo jest w prowadzonych przez nas dyskusjach. Powiedzieć „nie wiem” często jest dla nas równoważne z pewną kompromitacją, ośmieszeniem, pokazaniem niekompetencji.

Powiedzieć „nie wiem” to nie jest porażka. To stanięcie w prawdzie. Stwierdzenie faktu. Nie oszukiwanie siebie i innych. Musimy wyzbyć się w swoich głowach tej konieczności bycia ekspertami w każdej dziedzinie. Od filozofii przez medycynę i politykę po hodowlę dzikich okazów roślin. Nie bójmy się powiedzieć „nie wiem” gdy nie mamy wystarczającej wiedzy. Nie wymagajmy od siebie i innych bycia specjalistami od wszystkiego. Dajmy sobie trochę luzu i oddechu.

Dziś powiedzieć „nie wiem” to często nie lada wyczyn. Widzę to czasem w swoim zachowaniu. Jak często mam ochotę zabrać głos w dyskusji, na której temat nie mam zbyt dużego pojęcia! To pułapka, w którą wiele osób wpada. Uczę się cały czas tego, by pokonywać w sobie tę irracjonalną presję, którą często sam sobie narzucam. Nie jest to łatwe, ale jest potrzebne.

Nie bójmy się tych dwóch słów. Świat byłby o wiele fajniejszym miejscem, gdybyśmy ich częściej używali. Zanim więc następnym razem zabierzemy głos w jakiejś dyskusji zadajmy sobie pytanie: co właściwie mamy w omawianej kwestii do powiedzenia? Jeśli okaże się, że nic, nie bójmy się wycofania i powiedzenia „nie wiem”.