Daj Bogu przemówić

Czym jest modlitwa? Odruchowo każdemu z nas pewnie przychodzi na myśl odpowiedź: „rozmową z Bogiem”. I wszystko super, bo tak właśnie jest. Tylko, że my mamy problem, by te słowa urzeczywistnić w swoim życiu. Z czego to wynika i jak temu zaradzić?

Ze zdania „modlitwa jest rozmową z Bogiem” jasno wynika, że jest mówieniem i słuchaniem. Tym przecież jest rozmowa, to ją odróżnia od monologu. Idealna modlitwa to taka, w której nie tylko przedstawiam Bogu listę swoich problemów i próśb. Musi w niej być też czas na to, by usłyszeć co w tej sprawie ma do powiedzenia Pan. Tymczasem mam wrażenie, że nasza modlitwa często (niestety!) jest monologiem. Nie dajemy Bogu szansy, by do nas przemówił. Mówimy tylko my i my, głównie prosimy Go o różne rzeczy, czasem za coś podziękujemy, może przeprosimy. I to by było na tyle, amen, Panie Boże działaj. Następnie czekamy na cud, dolary spadające z nieba, zdrowie, pracę i miłość. A potrzeba czegoś więcej.

Odłóżmy na bok na razie modlitwę. Zastanówmy się, czego w ogóle potrzeba, aby się spotkać z drugim człowiekiem? Myślę, że podstawą są chęci. Na samym początku musimy chcieć się z kimś zobaczyć. Jak już będziemy mieli chęci, to znajdziemy zapewne też czas. I nie będą to jakieś ochłapy. Raczej nie umówimy się na spotkanie na przystanku X, bo będziemy mieli 10 min do przyjazdu naszego autobusu. Nie. To będzie specjalny czas. Godzinka, może dwie, w których na spokojnie usiądziemy po to, aby spędzić ze sobą czas, spotkać się, porozmawiać. Dowiedzieć się co wydarzyło się w życiu tej drugiej osoby. Zainteresować się jej życiem, przeżyciami, emocjami. Potem podzielić się tym, co u mnie. Wszystko w spokoju, bez pośpiechu, z zaciekawieniem.

Przełóżmy to teraz na modlitwę i zastanówmy się – jaki czas dajemy Panu Bogu? Czy nie są to właśnie takie „ochłapy”? Jakieś 10 min pod koniec dnia, przed samym snem? Nie dziwmy się wtedy, że nie mamy czasu na to, by Pana Boga posłuchać. Gdy tylko zamilkniemy ogarnie nas senność, modlitwa będzie jakaś taka szarpana. Może warto więc wygospodarować czas specjalnie na modlitwę, na spotkanie z Bogiem? Jeśli jest On dla nas naprawdę kimś najważniejszym, jeśli naprawdę chcemy się z Nim spotkać to nie powinno to być problemem. Żeby było jasne – pisząc to wszystko sam biję się w piersi. Marzę o tym, by w swoim pokoju urządzić kącik do modlitwy, wygospodarować przestrzeń na spotkanie z Bogiem. I tam z Nim rozmawiać.

W ten zgrabny sposób przechodzimy do kolejnej, ważnej rzeczy wpływającej na naszą modlitwę. Mianowicie – miejsce. Ono naprawdę ma znaczenie. I to bardzo duże. Nie ma tutaj jednej reguły dotyczącej wszystkich ludzi. Ważne jest, by szukać miejsca, w którym będzie mi się po prostu dobrze modlić, gdzie będę mógł się skupić. Dla kogoś może to być jakiś kącik w pokoju, dla drugiego jakiś konkretny kościół, może jakieś szczególne też miejsce w nim? A dla jeszcze innej osoby – łąka, pole, las. Każde z tych miejsc jest tak samo dobre. Nie jest ani gorsze ani lepsze od innych. Ważne, aby było moje. I bym tego miejsca się trzymał. Żeby mój rozum i moja dusza wiedziały, że jeśli idę do tego miejsca, to idę w ściśle określonym celu. Jest nim modlitwa, chęć rozmowy, spotkania z Bogiem.

Chęć, czas, miejsce – warto pamiętać o tych trzech elementach planując modlitwę. Jest ona czymś zbyt ważnym, byśmy mogli sobie pozwolić na jej spłycanie. Pamiętając o tych trzech wymienionych przeze mnie rzeczach możemy sprawić, że modlitwa nie będzie czymś nużącym, ale wręcz przeciwnie. Zacznie realnie zmieniać życie.