Czasem coś nie wyjdzie

czasem coś nie wyjdzie

Czasem coś ci w życiu nie wyjdzie. Nie dotrzesz na ważne spotkanie, zawalisz jakiś projekt, nie dotrzymasz obietnicy, zawiedziesz bliską osobę. Czujesz się najgorzej na świecie, bo bardzo chciałeś, starałeś się, robiłeś co w twojej mocy, a na końcu klops. Górę wzięły twoje lęki, a może los wytoczył ci pod nogi kłody, których już nie dałeś rady ominąć. Chcesz zapaść się pod ziemię. Wstyd ci przed samym sobą a co dopiero przed innymi.

Wyjście z takiej sytuacji nie jest proste. Są oczywiście ludzie, którzy po życiowych potknięciach podnoszą się dość szybko. Ale nie wszyscy tak potrafią. Są tacy, i nie jest ich wcale mało, którzy będą rozpamiętywać każde niepowodzenie. Bynajmniej nie po to, by wyciągnąć z niego wnioski na przyszłość. Będą się obwiniać, oskarżać, szukać winy w sobie.

I dobrze. Czasem tak trzeba.

Najważniejsze jednak, aby ten stan umieć przerwać. Nie zatracić się w nim. Porażki się zdarzały i będą się zdarzać. Nie ma co do tego żadnych wątpliwości. Grunt to wiedzieć kiedy powiedzieć sobie „dość tego użalania”. I wstać, wziąć to, co nie wyszło w garść, razem ze wszystkimi konsekwencjami, podnieść głowę do góry, ruszyć do przodu. Zmierzyć się z tym. Zobaczyć, że to, co podsuwały nam nasze lęki nie jest aż tak straszne.

Mając to wszystko w garści spojrzeć na Chrystusa i powiedzieć „Jezu, Ty się tym zajmij.” Nie czekać biernie aż On poodkręca to co zakręcone. Dać się Jemu prowadzić. Mając Jego za towarzysza wziąć się za naprawianie szkód. A lęk, który będzie się pojawiał powierzać Mu. Pamiętać, że On jest ze mną w tym wszystkim.

I iść.