5 sposobów na przetrwanie trudnych chwil

5 sposobów na przetrwanie trudnych chwil

Prawie 3 tygodnie temu wrzuciłem na swój Instagram zdjęcie. W opisie napisałem, że życie jest różne. Wtedy doświadczyłem tego na własnej skórze. Przez moje życie przeszło jakieś tsunami. Boli do dziś.

W życiu cały czas coś budujemy. Przez ostatnie lata w tym procesie brałem udział i ja. Budowałem coś dla mnie niesamowicie ważnego, najważniejszego. Starałem się jak tylko potrafiłem. Czasem do budowania używałem piasku, czasem czegoś bardziej solidnego i trwałego. Niestety, jak się okazało więcej było jednak piasku. Przyszła burza, która co prawda wisiała w powietrzu już jakiś czas, zaatakowała jednak w momencie, w którym myślałem, że może pojawią się przejaśnienia. Zwłaszcza, że robiłem co tylko mogłem, żeby jakoś ją rozgonić. Nic z tego. Burza uderzyła potężnie, znienacka i zniszczyła to, co z taką starannością budowałem.

Ten atak był o tyle trudny, że pojawił się w chwili, w której ja coraz śmielej zacząłem myśleć o przyszłości. Zacząłem ją już widzieć konkretniej, wiedziałem co na pewno musi się w niej znaleźć. Burza jednak na to nie zważała. Znalazłem się w martwym punkcie. Bez chęci patrzenia na przeszłość i pozbawiony pewności przyszłości.

Ostatnie kilkanaście dni to był najtrudniejszy okres w moim życiu. Straciłem apetyt, dużo schudłem, mam trudności ze snem. Co jednak najdziwniejsze dla mnie to był to również chyba jeden z intensywniejszych okresów jakie przeżyłem. Postawiony pod ścianą, bez żadnej nadziei i chęci do czegokolwiek podjąłem decyzje, które odkładałem przez ostatnie miesiące. Choć kosztowało i wciąż kosztuje mnie to dużo wyrzeczeń.

Jak przetrwałem ten trudny czas? Udało mi się dostrzec kilka czynności, bez których na pewno bym sobie nie poradził. Bo uwierzcie mi, że naprawdę łatwo mi nie było. I wciąż nie jest. Dziś, prawie 3 tygodnie po burzy widzę jednak to, co mi pomogło i pomaga cały czas. Postanowiłem się tym z wami podzielić.

  1. Wyjście z domu
    Banalna czynność. A w chwilach, w których nie chce się nawet pójść do toalety stanowiąca prawdziwy Everest. Bo trzeba się ubrać, bo gdzie, bo po co. Samo jednak przełamanie się i wyjście z domu, na krótszy bądź dłuższy spacer, albo po prostu posiedzenie wśród ludzi, daje jakąś siłę. Uspokaja. Wycisza galopujące myśli i wspomnienia.
  2. Muzyka
    Wiem o tym od dawna, że muzyka to taka rzeczywistość, która ma na mnie szczególny wpływ. Dobry utwór sprawia, że chce mi się uśmiechać, śmiać, śpiewać, skakać, tańczyć. Nawet publicznie. Dlatego w ostatnim czasie wychodząc gdziekolwiek zakładam słuchawki. Muzyka, w połączeniu z wysiłkiem jakim jest spacer czy po prostu obserwowaniem świata i ludzi daje mi wiarę w to, że jeszcze może być dobrze.
  3. Rozmowy
    Nawet nie wiem jak zacząć ten punkt. W tych trudnych dla mnie chwilach okazało się, że mam wokół siebie kilka osób, z którymi zawsze mogę porozmawiać, które mnie wysłuchają, doradzą, a których do tej pory strasznie nie doceniałem, ba, w ogóle ich nie zauważałem. I tu moje serdecznie podziękowania dla U., P., M., A., M., Ł., K., K., P. oraz wszystkich, którzy zapewniali o swoim wsparciu i modlitwie za mnie. Jesteście super, dziękuję!
    Rozmowy z ludźmi pomogły mi też przez to, że zobaczyłem, iż mimo mojej osobistej tragedii świat się kręci. Że inni ludzie też mają problemy i że ja mogę im pomóc. To było dla mnie mega wyzwalające i budujące optymizm i wiarę w przyszłość. Dobrą przyszłość.
  4. Terapia
    To jest decyzja, która odkładałem przez kilka miesięcy. Z niewiedzy i ze strachu. Zdecydowałem się na to za późno w stosunku do tego, co się wydarzyło. Ale może tak miało być? Gdyby nie burza pewnie wciąż bym się nie zdecydował najpierw na wizytę, a potem na rozpoczęcie terapii. Dziś wiem, że była to bardzo dobra decyzja. Jestem dopiero na początku drogi, ale czuję, że nie będę tej decyzji nigdy żałował. Dzięki świetnym, inteligentnym pytaniom swojej terapeutki zobaczyłem kilka rzeczy w innym świetle. Miałem dzięki temu dużo materiału do refleksji. Wiem, że będą pewnie chwile trudne, gdy będę miał dość, będę chciał przerwać terapię i w ogóle. Obym jednak w swojej głupocie nigdy tego nie zrobił.
  5. Porządek
    Jestem osobą, która lubi mieć porządek wokół siebie. I nie oznacza to jakiejś pedantycznej czystości, bo kurz zdarza mi się hodować dopóki nie zaczną się z niego tworzyć takie kłębuszki. Zawsze jednak dbałem o to, by wszystko na biurku miało swoje miejsce, by na stoliku nie było więcej książek niż trzeba itp. Burza jednak tak mnie sprowadziła do parteru, że to wszystko przestało mieć dla mnie jakiekolwiek znaczenie. Nie ścieliłem łóżka ponad 2 tygodnie (dla mnie to bardzo długo!), nie składałem ciuchów, wszystko było mi obojętne. W końcu jednak mnie to przerosło i potrzebowałem coś z tym zrobić. Zacząłem powoli porządkować otaczającą mnie przestrzeń. I to było strasznie uwalniające. Czułem się trochę jakbym wracał do życia. Zostawiał to, co było i szedł dalej.

Wciąż tęsknię za przeszłością. To nie jest tak, że zrobiłem to wszystko, co napisałem i już jest dobrze. Nie jest. Chciałbym przenieść jakoś przeszłość do teraźniejszości. To, co było, do zmian, które już się we mnie dzieją. Zobaczyć jak to by teraz funkcjonowało. Te prawie 3 tygodnie po burzy pokazały mi jakie popełniłem błędy. Wiem już co bym zrobił inaczej, gdybym tylko mógł.
Ola Radomska napisała mi kiedyś, że „każdy koniec to początek.” Powoli, bardzo powoli, zaczynam to widzieć. Głównie dzięki otaczającym mnie ludziom. Uczę się życia na nowo w niepewnej przyszłości.

  • Trzymam za Ciebie bardzo mocno kciuki, bo widzę, że masz świadomość tego, że to co wydarzyło się w Twoim życiu wymaga naprawy. Pracujesz nad tym i masz pomysły jak to zrobić. Rozmowa zawsze pomaga szczególnie, że czasami widzimy świat taki jakim nie jest, a po rozmowie dowiadujemy się, że inni też w tym świecie żyją ze swoimi problemami i też sobie jakoś z nimi radzą. Dzielenie się swoim doświadczeniem to bardzo cenna lekcja dla innych, czasami wystarcza proste wsparcie by iść do przodu z podniesioną głową.

    • Eryk Markowski

      Bardzo dziękuję za te dobre słowa!