5 sposobów na dobre przeżycie ostatniego tygodnia adwentu

Idziesz do kościoła, myślisz sobie, że do świąt jeszcze trochę czasu. Jesteś nawet kilka minut przed początkiem Eucharystii. Z zakrystii wychodzi ministrant, aby zapalić świece. Zapala te przy ołtarzy, a potem te w wieńcu. Zapalił jedną, zapala drugą, trzecią i czwartą. What? Cztery? Znaczy, że to już koniec adwentu?

Jeśli taka była twoja reakcja gdy dowiedziałeś się, że dziś ostatnia niedziela adwentu to mam dla ciebie dobrą wiadomość – jeszcze nie jest za późno, by coś zrobić! Bo z Bożym Narodzeniem jest trochę tak, jak z ciążą. Wiadomo, że jest konkretny termin porodu. Ale dziecko może się urodzić kilka dni przed lub po nim. Z narodzeniem Jezusa Chrystusa jest podobnie, z tym że termin tutaj jest konkretny – 25 grudnia. Niewiadomą jest dzień tygodnia. Bo po czwartej niedzieli adwentu piątej już nie będzie. Czekamy już na poród Maryi. Może on wypaść zaraz w poniedziałek, a może (tak jak w tym roku) w nocy z soboty na niedzielę.

Tak więc dobra informacja jest taka, że masz przed sobą cały tydzień na to, żeby jeszcze przygotować się na Boże Narodzenie. 6 dni, by uporządkować pewne sprawy, zrobić miejsce na żłóbek w swoim sercu. Przygotowałem specjalnie dla ciebie kilka pomysłów i rad, może przydadzą ci się w tych przygotowaniach.

  1. Spowiedź
    Zawsze to powtarzałem i będę powtarzał do końca mojego życia – jeśli chcesz naprawdę zmienić coś w swoim życiu to idź do spowiedzi. Nawet jeśli byłeś niedawno. Minus tego rozwiązania w tym tygodniu może być taki, że będziesz potrzebował na to więcej czasu niż zwykle. I nie ma to związku z twoimi grzechami tylko…z kolejkami. Wszak wiadomo, że cały chrześcijański naród polski spowiedź zostawia na ostatnie dni przed świętami. Miej to na uwadze. Możesz też podpytać swoich znajomych gdzie się spowiadają, może polecą ci dobrego spowiednika?
  2. Rekolekcje
    W wielu kościołach, szczególnie w większych miastach, odbywać się będą tzw. „rekolekcje ostatniej szansy”. Jeśli nie brałaś udziału wcześniej w żadnych rekolekcjach to sprawdź w internecie czy w twojej okolicy takie się nie odbędą. Jeśli okaże się, że nie to bez obaw – w sieci jest cała masa rekolekcji prowadzonych choćby przez o. Adama Szustaka OP. Możesz więc sobie zafundować swoje, prywatne rekolekcje. Warto tylko do nich dodać np. codzienne uczestnictwo we Mszy świętej lub adorację Najświętszego Sakramentu.
  3. Roraty
    To, że Boże Narodzenie w tym roku wypada w niedzielę oznacza, że przed nami jeszcze 6 dni rorat. Są to Msze święte ku czci Maryi odprawiane zwykle o świcie, mniej więcej o 6:30. Może nigdy nie byłeś na roratach? To nic wstydliwego. Ja sam pierwszy raz w życiu wziąłem w nich udział rok temu, w wieku 22 lat. A w tym roku (wstydliwe wyznanie) nie byłem jeszcze ani razu…
  4. Postanowienie
    Podczas adwentu wiele osób podejmuje różne postanowienia. Jak wynika z moich obserwacji najczęściej są to wyrzeczenia. Na pewno spotkałaś się z tym, że któraś twoja koleżanka postanowiła nie jeść słodyczy przez cały adwent. Albo kolega w akcie heroizmu postanowił nie pić alkoholu do Bożego Narodzenia. Wszystkie te wyrzeczenia są bardzo dobre, to jasne, ALE zachęcam do tego, by do każdego „nie” dodać „tak” Przykład: Nie będę jadła słodyczy przez cały adwent, ale w to miejsce codziennie zjem jakiś owoc. Albo zamiast oglądać trzy odcinki serialu dziennie to przeznaczę pół godziny na modlitwę (medytacja Biblii, koronka do miłosierdzia Bożego, różaniec – cokolwiek). Mam nadzieję, że widzisz, o co mi chodzi. Nie zostawiaj pustki w swoim życiu. Jak sobie czegoś odmawiasz, to wprowadź w to miejsce jakieś dobro.
  5. Porządek
    Dopiero teraz, jak już przygotujesz siebie samego na Boże Narodzenie, weź się za uporządkowanie przestrzeni wokół siebie. Nie wcześniej. Dlaczego? Bo co to za święta, kiedy wokół ciebie wszystko błyszczy, nie ma grama kurzu, pachnie barszczem, uszkami, pierogami, kompotem z suszu, mandarynkami, a w środku brud i chwasty? O wiele ważniejsze jest to byś ty się przygotowała na święta. Jezus przychodzi do ciebie, do twojego życia, radości, lęków, nadziei i trosk, a nie do twojego mieszkania. On się naprawdę nie obrazi jeśli nie umyjesz okien na Jego narodziny, ale nawiążesz z Nim relację. Uwierz w to. I nie daj się wpędzić w takie myślenie „co teściowa powie, jak zobaczy nieumyte okna i kurz na meblach?” Niech myśli co chce. Z Jezusem w sercu nawet teściową zniesiesz. 😉

To już ostatni gwizdek, by przygotować się do narodzin Zbawiciela. Bardzo ważne, by tego czasu nie przespać, nie obudzić się 24 grudnia z myślą „o kurde, muszę się wyspowiadać”. Zrób to wcześniej. Zrób to dziś, najpóźniej jutro. Zaplanuj sobie te kilka dni, znajdź czas na zaproponowane przeze mnie czynności. Powodzenia ci życzę!

Z Bogiem!
+