5 rzeczy, których nauczyłem się dzięki blogowi

5 rzeczy których nauczyłem się dzięki blogowo

Dziś rano profil Kartka z kalendarza na swoim Twitterze poinformował, że właśnie wypada Dzień Blogów. Pomyślałem więc, że to dobra okazja, aby napisać o tym, co dało mi kilkuletnie już blogowanie. Zainteresowani? No to lecimy!

Musicie wiedzieć, że blogi prowadzę od bardzo dawna. Zaczęło się chyba jeszcze w gimnazjum od bloga, którego nazwy już nie pamiętam. W każdym razie był on na blogspocie i umieszczałem na nim zdjęcia swojego autorstwa z krótkim komentarzem. Jakiś czas potem doszedł fanpejdż na FB „Eryk Markowski Photography”, który w momencie jego zamknięcia bodajże 3 lata temu miał niecałe 1400 lajków. W międzyczasie pisałem na blogowni portalu Stacja7, kilka moich tekstów trafiło nawet na jego główną stronę. Marzyłem jednak o własnym blogu i podjąłem decyzję, by skorzystać z platformy blog.deon.pl (tak tak – prowadziłem blog na DEONIE). Tam powstał Gaudium Fidei. Do bloga podłączyłem fanpejdż na FB, gdzie umieszczałem informacje o nowych tekstach i od czasu do czasu swoje krótsze przemyślenia. Wreszcie w 2016 roku z ogromną pomocą Rafała Gelzoka przeniosłem się na własne podwórko i piszę do was już ze swojej domeny. Zmieniła się też nazwa bloga na Przez Pryzmat Wiary.

Tak w dużym skrócie przedstawia się moje blogowe CV. Sami więc widzicie, że możliwości tworzenia treści, które daje rozwój internetu są dla mnie bardzo ważne. Od dawna czułem i wciąż czuję taki wewnętrzny imperatyw do pisania do sieci. Wiele się przez te wszystkie lata, a myślę, że będzie ich około 8, nauczyłem. Nie jest to proces zakończony, w dzisiejszych czasach rozwój technologii jest tak duży, że materiału do nauki nigdy nie zabraknie. Na razie jednak wybrałem 5 rzeczy, których nauczyło mnie to kilkuletnie blogowanie.

  1. Rozwój warsztatu pisarskiego

    Przez to, że tworzę treści nieprzerwanie od kilku lat rozwinąłem się pisarsko. Zwracam większą uwagę nie tylko na to, co piszę, ale też jak piszę. Bardzo zależy mi na tym, żeby moje teksty po prostu dobrze wam się czytało. Żeby w sposób możliwie jasny i klarowny podzielić się tym, co czasem mnie samemu ciężko wytłumaczyć. By nie było błędów ortograficznych ani interpunkcyjnych. Duży wpływ na rozwój w tym aspekcie na pewno ma też to, że po prostu uwielbiam czytać książki. Nic nie sprawia mi większej przyjemności niż dobra lektura. Stamtąd czerpię wiedzę o świecie, ale też poszerzam swoje słownictwo, rozwijam wyobraźnię.

  2. Rozwój warsztatu fotograficznego

    Ważną częścią mnie, mojej przeszłości, jest fotografia. Bardzo chciałbym, by było jej tutaj więcej. Na razie próbkę moich umiejętności mogliście zobaczyć przy okazji Lednicy 2016, Lednicy 2017 oraz sakry biskupiej ks. Piotra Turzyńskiego (będę wdzięczny za waszą opinię). Moje życie przez bardzo długi czas było ściśle związane z fotografią, głównie przez posługę w Diakonii Komunikowania Społecznego w radomskim Ruchu Światło-Życie. Robiłem zdjęcia na niezliczonych ilościach mniejszych bądź większych wydarzeń, głównie religijnych. Ostatnio swojego wspaniałego Canona odłożyłem jednak trochę w kąt, czego czasem żałuję i tęsknię. Mam kilka pomysłów na to, by tutaj pojawiało się więcej moich zdjęć. Trzymajcie kciuki. 😉

  3. Pokora

    Czasem jest tak, że piszę fajny w moim mniemaniu tekst. Podczas pisania mam super flow, cieszę się jak dzieciak, wyobrażam sobie jak ten post rozchodzi się po internecie, jak z nieba spadają na mnie setki lajków i udostępnień, dziesiątki komentarzy. Publikuję tekst i…nic. 3 lajki. Łatwo wtedy jest zwątpić w sens tego, co się robi. Mieć poczucie zmarnowanego czasu. Niedocenienia. Co wtedy robię? Przypominam sobie, jak długo topowi dziś blogerzy jak np. Janina Bak czy Ola Radomska pracowali na to, by być tu gdzie są teraz. Często też się modlę, bez słów. Chwytam ikonę Chrystusa ze św. Menasem i po prostu patrzę na nich obu. Zawsze po jakimś czasie przychodzi spokój i dystans.

  4. Organizacja pracy

    Długo szukałem, wciąż zresztą szukam, dobrego sposobu na pisanie tekstów. Próbowałem wielu rzeczy – od ogarnięcia przestrzeni wokół siebie, pisania codziennie kilku zdań, pisania bardzo rano albo w nocy, przy muzyce i w ciszy itp. Wiem już, że najlepiej teksty pisze mi się około godziny 7 rano i wcześniej, przy szumie drzew. I w bałaganie na biurku, który sprawia, że czuję się jak u siebie.

  5. Nawiązywanie kontaktów

    Dla niektórych to bardzo proste. Nie dla mnie. Były czasy, kiedy wysłanie zwykłego maila wywoływało we mnie szybsze bicie serca, poznawanie nowych osób wydawało się trudniejsze niż wejście na Mount Everest. Dziś jest już z tym dużo lepiej. Od zawsze byłem osobą trzymającą się na uboczu, nie odnajdującą się w większym towarzystwie. Uwielbiam się spotykać w gronie 5-7 osób, gdzie naprawdę jest czas, żeby pogadać, nacieszyć się sobą, dowiedzieć co u kogo słychać. Szczytem mojej otwartości i towarzyskości, z którego do dziś jestem cholernie dumny były przyjazd na spotkanie blogerów w 2015 roku, które organizowała Jola Szymańska i studia w Krakowie, gdzie nie znałem dosłownie nikogo.

To tylko kilka rzeczy, których nauczyłem się dzięki prowadzeniu bloga. Naprawdę jest ich dużo więcej. Wdzięczny jestem za każdą i każdego z Was, którzy tu zaglądacie. Bardzo dziękuję za to, że poświęcacie mnie i moim tekstom te kilka minut. Jesteście super!